Fundusze Inwestycyjne

Chciałbyś mieć tyle pieniędzy, żeby już nigdy nie musieć pracować?
Możesz nadal chodzić do pracy i liczyć na to, że Twoje oszczędności jakimś cudem kiedyś rozmnożą się, zapewniając Ci dostatnią przyszłość.
Możesz powierzyć je bankowi - zapewniając jego pracownikom wysokie pensje, a Tobie zysk, który może dorówna inflacji.
Możesz próbować inwestować i z każdego zarobku oddawać fiskusowi podatek Belki i być może zostanie Ci na wycieczkę na emeryturze (jeśli jeszcze wówczas będziesz miał na to zdrowie).
Tak przecież robi 99% Polaków, którzy nie mają żadnej pewności, że w przyszłości uda im się związać koniec z końcem.
Możesz być jednym z nich albo...    Wziąć sprawy w swoje ręce!
W końcu to Twoje pieniądze! Nie musisz się nimi z nikim dzielić. A tym bardziej zyskami z inwestycji.
Spraw, aby zarabiały dużo więcej!

Jak buduje się kapitał

Pamiętaj, że miejsce, w którym dzisiaj się znajdujesz jest wynikiem podejmowanych przez Ciebie decyzji w ostatnich kilku latach.

A to, gdzie znajdziesz się za 2, 5, 10 lat będzie zależało od decyzji, które będziesz podejmował dzisiaj, jutro, pojutrze...

Czy znasz zasadę 20/80 włoskiego ekonomisty Pareto? Mówi ona, że 20% akcji odpowiada za 80% efektów.
Czy wiesz, że 80% wszystkich pieniędzy na świecie posiada 20% ludzkości? Niektórzy mówią nawet, że 10% ludzi posiada 90% pieniędzy. Ja przez jakiś czas zastanawiałem się nad tym, aż odkryłem powód. Od tej pory moim życiem kieruje motto:
Nie pracuj dla pieniędzy, spraw by pieniądze pracowały na Ciebie

Myślę, że tą zasadą kieruje się tylko 10% ludzi i dlatego posiadają 90% pieniędzy.

Ile można zarobić, gdy pozwoli się swoim pieniądzom pracować na siebie?

Pozwól, że zaprezentuję Ci symulację:
Załóżmy, że jesteś inwestorem, który co miesiąc odkłada 1000 zł i je inwestuje.
Teraz sprawdźmy co się będzie działo, jeżeli w długim terminie będziesz utrzymywał odpowiednio: 10%, 20%, 30%, 40% oraz 50% roczne stopy zwrotu.


No i co Ty na to?
Jak widzisz, gdybyś tylko oszczędzał pieniądze po dziesięciu latach miałbyś zaledwie 120 000 zł.
Inwestując ze średnim zyskiem 10% rocznie te same 120 000 zmieniłoby się już w 204 845 zł. Prawie dwukrotnie więcej. Inwestując ze średnim zyskiem 20% rocznie miałbyś już 376 326 zł. Średnia roczna stopa zwrotu na poziomie 40% pozwoliłaby Ci cieszyć się po 10 latach 1 mln 504 tyś zł. Natomiast średnie zyski na poziomie 50% rocznie przyniosły by Ci zawrotną sumę: 3 milionów 194 tysięcy 572 złotych


Nikt inny jak Albert Einstein powiedział, że największą siłą wszechświata jest siła procentu składanego.


Gdybyś w ten prosty sposób inwestował ze średnią stopą zwrotu 50% rocznie od 1987 roku to w 2007 byłbyś na 40 miejscu najbogatszych polaków według rankingu Forbesa.
Czy teraz jesteś już świadomy tego dlaczego trzeba pozwolić pieniądzom, aby na Ciebie pracowały?
Pomyśl teraz gdybyś posiadał taką wiedzę inwestycyjną 10 lat temu i ją odpowiednio wykorzystał, pewnie byłbyś już dzisiaj milionerem!


Dlatego podejmij decyzję dzisiaj i zmień swoją przyszłość!


Nawet niewielkie sumy - począwszy od kilkudziesięciu złotych - odkładane systematycznie i inwestowane skutecznie mogą w przyszłości zbudować fortunę nie do pogardzenia.

Potrzeby posiadania oszczędności nie może zanegować nikt, kto utrzymuje samodzielnie siebie i rodzinę. Odłożone na „czarną godzinę" zaskórniaki przydadzą się wcześniej czy później, czy to przy łataniu nagłych potrzeb finansowych, czy po prostu na realizację marzeń i planów. Rzecz jednak nie w tym, by oszczędności posiadać, ale żeby umieć je tworzyć. Cała sztuka polega na wyrobieniu sobie nawyku systematycznego odkładania pieniędzy, nawet gdy w naszych możliwościach leży odkładanie tylko niewielkich sum.

Weźmy dla przykładu średnią krajową pensję: 2400 złotych brutto. Po odliczeniu podatku i kosztów obowiązkowych ubezpieczeń, na rękę zostaje nieco ponad 1600 złotych. Jak z tej sumy utworzyć oszczędności, aby finalna kwota nie wydawała nam się śmiesznie niska? Na początek spróbujmy odłożyć choćby i 5 proc. tej sumy - 80 zł miesięcznie. Po roku będziemy dysponować kapitałem 960 złotych - 60 proc. naszej pensji. Po 10 latach będzie już 9600 złotych, czyli 6 pensji, a po 20 latach 19,2 tys. zł czyli 12 pensji. Co prawda 20 lat to szmat czasu, na początek warto jednak uświadomić sobie jak wielki potencjał drzemie nawet w niewielkich, lecz regularnie tworzonych oszczędnościach.

Zwłaszcza, że chodzi nie tylko o ich odkładanie, ale także o sensowne inwestowanie. Sensowne, to znaczy takie, które zapewni nam w miarę stałą - niekoniecznie wysoką - stopę zwrotu. To bardzo ważny element planu - nawet niewielkie różnice w rocznych dochodach, będą miały kluczowe znaczenie w długim terminie, jeśli uwzględnimy tzw. procent składany, czyli zysk z inwestycji, który powiększa nasz kapitał.

Załóżmy na przykład, że nasze 80 złotych lokujemy w banku. W najlepszym wypadku uzyskamy 4 proc. w skali roku, pomniejszone zresztą o podatek od zysków kapitałowych. Po roku od rozpoczęcia oszczędzania będziemy mieć kwotę 977 złotych. To tylko 17 złotych więcej, niż gdybyśmy naszych oszczędności nie inwestowali. Sięgnijmy więc po inne przykłady. Załóżmy, że pieniądze uda się zainwestować - np. w funduszu inwestycyjnym, który da nam stopę zwrotu 7 lub 12 proc. w skali roku. Uwzględniając comiesięczny przyrost odsetek po pierwszym roku będziemy mieć kwotę prawie 997 złotych w pierwszym i 1024 zł w drugim przypadku - to odpowiednio o 37 i 64 złote więcej, niż gdybyśmy kwoty nie inwestowali oraz o 20 i 47 złotych więcej, niż w przypadku lokaty bankowej. Nadal może wy− dawać się, że różnice są niewielkie. Aby przekonać się jaka jest skala tego przykładu weźmy pod uwagę 20−letni proces oszczędzania i inwestowania.

Zakładając, że nasza pensja rośnie o 3 proc. rocznie i cały czas odkładamy 5 proc. jej wysokości, po 20 latach mamy do dyspozycji 24,9 tys. złotych, jeśli nigdzie jej nie zainwestujemy. To tylko niespełna dziewięciokrotność pensji, która przy naszym założeniu obowiązywałyby za 20 lat (2800 zł netto).

Jeśli wybierzemy lokaty bankowe i uda nam się uzyskać oprocentowanie 4 proc. rocznie, będzie to już kwota większa - sięgająca 35 tys. złotych (12,5 średniej pensji). Warto tu jeszcze raz podkreślić negatywną rolę podatku od zysków kapitałowych, który ogranicza nasz dochód z procentu składanego (przyrostu kapitału dzięki uzyskanym odsetkom), bo fiskus regularnie podbiera w takim wypadku część (19 proc.) naszych zysków.

Jeśli natomiast powierzymy nasze pieniądze funduszowi inwestycyjnemu, który średnio uzyska dla nas 7−proc. stopę zwrotu w skali roku, to po 20−u latach będziemy mieć do dyspozycji 51,1 tys. złotych. W tym przypadku podatek zapłacimy (5,2 tys. zł) dopiero po zakończeniu inwestycji i wypłaceniu środków. Wcześniej wypracowane przez fundusz zyski nadal będą dla nas pracowały. Uwzględniając fakt, że przez cały ten okres pensje rosłyby o 3 proc. rocznie, nasze oszczędności sięgałyby po tym okresie 16 średnich pensji.

Jeśli natomiast zdecydujemy się powierzyć nasze oszczędności w zarządzanie bardziej agresywnym funduszom, które zarobią dla nas 12 proc. rocznie (średnio), to po 20 latach będziemy dysponowali kwotą 95,2 tys. złotych. Nawet po zapłaceniu podatku od zysków (13,4 tys. zł) będziemy posiadaczami oszczędności w wysokości 29 średnich pensji netto. To aż o 17 pensji więcej, niż przy lokowaniu tych samych pieniędzy w banku.

Widać więc wyraźnie, że choć początkowe różnice między efektami różnych inwestycji mogły wydawać się niewielkie, to po dłuższym okresie będą one miały ogromne znaczenie. Decyduje o tym wysokość procentu składanego. Aby to lepiej zrozumieć jeszcze raz odwołajmy się do naszego przykładu. Przy zyskach na poziomie 12 proc. rocznie już po sześciu latach wypracowywane co miesiąc zyski będą wyższe od kwoty, którą regularnie wpłacamy do funduszu inwestycyjnego, mimo jej indeksacji o 3 proc. rocznie. Jeśli zyski będą wynosiły 7 proc. rocznie, to wypracowywane co miesiąc zyski przewyższą wpłaty w trakcie 10 roku oszczędzania. Zaś jeśli będzie to 4 proc. rocznie, to nawet po 20 latach przyrost inwestycji będzie niższy niż kwota, którą co miesiąc dorzucamy do naszego oszczędnościowego portfela.

Warto pamiętać, że cały czas mówimy o odkładaniu niewielkich sum - 80 złotych na dzisiejsze pieniądze i ich ekwiwalent w przyszłości. A nic nie stoi na przeszkodzie, aby - jeśli nasze dochody wzrosną, lub już są wyższe - odkładać i inwestować większe sumy. W liczbach bezwzględnych przyrost inwestycji będzie wówczas jeszcze szybszy, bo decydujący wpływ na stan portfela ma - początkowo - wysokość kwoty jaką co miesiąc odkładamy.

Przy sumach większych nawet niewiele i zainwestowanych w fundusze akcyjne, można było zarabiać nawet powyżej 100% rocznie. Ale już przy 30%, w dłuższym okresie czasu, są to kolosalne sumy.